WRAŻENIA – „Kamienie na szaniec”

f6bb0ea78ca47c1828fcd03dc19db5f4

„A  to wojna idzie, że na taki film się wybieracie?” takim pytaniem zaskoczył nas przypadkowy człowiek, który nie wiadomo po co stał przy kasie biletowej.  Pomijając napiętą sytuację polityczną na Wschodzie, tak sobie pomyślałam, że to przecież żadna nowość.  Polskie kino rokrocznie oferuje nam kilka pozycji filmowych o tematyce wojennej.  Ale dla mnie nie ma w tym nic złego. Nie każdy doszukuje się martyrologicznego przesłania, by potem pytać „ile można?”.  Nie każdy jest też znawcą historii czy wojskowości i dywaguje po seansie, ilu to rzeczywiście Niemców można zastrzelić jednocześnie.  Niektórzy po prostu lubią chłonąć tę odległą rzeczywistość, tak dla współczesnych nierealną do doświadczenia, a jednak  zawierającą w sobie gorzką autentyczność. Dla mnie sięganie po kolejny film o takiej tematyce to po prostu próba poszukiwania doskonałego obrazu, który mnie zwyczajnie poruszy.

Nie czytałam „Kamieni na szaniec”, chyba byłam na wagarach, bo nawet nie kojarzę na jakim etapie  szkolnym przerabia się tę książkę jako lekturę. Dlatego też od razu zaznaczę, że piszę tylko i wyłącznie o filmie. Ale może i tym lepiej. Nawet jeśli świadczy to o mojej ignorancji, to i tak postuluję za tym, żeby film zawsze traktować jako pewną zamkniętą całość. Nie płaczmy, że  nasz ulubiony bohater książkowy w adaptacji filmowej miał inny kolor włosów. Zwłaszcza, że to jak widzimy świat przedstawiony w literaturze, w dużej mierze zależy od naszej wyobraźni. Co innego dzieje się w kinie.

„Przyjaźń, Młodość, Wolność” –  to hasło reklamujące film, być może zamiast sztandarowego „Bóg, Honor, Ojczyzna”.  I rzeczywiście, te wartości z plakatu, szczególnie dla ludzi młodych,  mogą być bardziej przyswajalne i mniej odrealnione. Również na kinowym ekranie poznajemy młodych, energicznych, choć nieco jeszcze dziecinnych młodzieńców. Widzimy bohaterów filmu o tematyce wojennej, ale jakoś tak trochę nam bliższych, bardziej autentycznych.  Jednak na tym kończy się nasza próba utożsamiania się, bo ciężko sobie nawet wyobrazić, czy oderwani od tamtych czasów, bylibyśmy w wstanie udźwignąć ich życiowe decyzje. I to bez względu na to, czy były słuszne i odważne,  czy po prostu młodzieńczo naiwne.

Ale wracając jeszcze do tej nieco „uwspółcześnionej” kreacji bohaterów, napomknę, że wcale nie chciałam  plugawić sobie odbioru filmu. Nie planowałam  zapoznawać się z krytyką, a raczej z  kontrowersjami jakie zrodził ten film, co zresztą dość częste w naszym społeczeństwie przy takiej tematyce. Ale stało się, pobieżnie przejrzałam jakiś artykuł, który wiele wytykał Glińskiemu. Pominę całkowicie autentyczność historyczną czy zgodność fabuły z treścią książki, bo jak już wyżej wspomniałam, dla mnie nie jest to tak istotne.  Najbardziej razi jednak zarzut, który okrężną drogą próbuje dowieść, że bohaterowie filmu zostali po prostu przedstawieni zbyt zwyczajnie, nazbyt obdarci ze swej bohaterskiej doskonałości obyczajowej, dlatego zniewagą jest utożsamiać ich z Szarymi Szeregami. A ja się tylko zapytam, czy młodzi mężczyźni, nawet te 70 lat temu, nie lubili uganiać się za spódnicami?! Co więcej, akurat w „Kamieniach na szaniec” wszelkie sceny miłosne zostały przedstawione w niezwykle subtelny sposób, który w sam raz dla młodzieńczej miłości przystoi.  I to w opozycji do choćby  bardzo naturalistycznie przedstawionych tortur „Rudego”, co akurat w przypadku tak młodego mężczyzny,  nigdy nie powinno mieć miejsca.

„Kamienie na szaniec” pozostawiają  pewien niedosyt. Już pada ostatni strzał, a wydaje się, że widzieliśmy za mało. Nie zdążyliśmy jeszcze wybrać ulubionego bohatera. Nasza wścibskość nie została zaspokojona i nie poznaliśmy zbytnio szczegółów tych pierwszych młodzieńczych miłości. Nie pamiętamy nawet czy „Zośka” wypił w końcu to wino, które  pozornie niezgrabnie, a w rzeczywistości tak symbolicznie przelała jego dziewczyna, chwilę przed jego śmiercią.  Możemy iść do kina jeszcze raz i szukać tego, co ukryte między klatkami filmowymi. Ale możemy również sięgnąć po tę książkę, zajrzeć do kart historii czy też poszukać wielu innych alternatywnych wspomnień o naszych rówieśnikach z  tamtych czasów.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “WRAŻENIA – „Kamienie na szaniec”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s