WRAŻENIA – „Jak ojciec i syn”

Like-Father-Like-Son

A gdyby się okazało, że nie jesteś dzieckiem swoich rodziców? Gdyby wyszło na jaw, że Twoje dziecko nie jest tak na prawdę Twoje? Jak byś się zachował? Reżyser Hirokazu Koreeda spróbował zbadać rodzinne więzi, przy okazji rozprawiając się z modelami życia we współczesnej Japonii.

„Jak ojciec i syn” to historia mocno tragiczna. Nie nastawiajcie się jednak na patetyczną muzykę, rozbuchane sceny histerii i potoki łez wylewane w rytm bicia złamanych serc rodziców, którzy dowiadują się, że wychowują cudze dziecko. Sytuacja, jaką kreśli na ekranie Koreeda jest cudownie intymna. Obserwujemy rodzinę Nonomiya – on po trzydziestce, dobrze zarabiający w dużej korporacji, zapracowany i ambitny. Ona  opiekuje się domem i sześcioletnim Keitą. Mały z kolei krząta się po idealnie urządzonym mieszkaniu na wysokim piętrze wieżowca, bawi się sam ze sobą i – mając nadzieję na ojcowską pochwałę – ćwiczy grę na pianinie. Spokojne i nudne życie wyższej klasy średniej burzy telefon ze szpitala, gdzie kilka lat temu rodziła Midori. Zaszła pomyłka – teraz dwie rodziny wychowują nie swoje dzieci.

Biologiczny syn państwa Nonomiya trafił do rodziny Saiki, gdzie gromadka roześmianych dzieci tarza się po podłodze z rozczochranym ojcem, a matka – oparta o framugę – uśmiecha się do siebie i jednocześnie kiwa, niby karcąco, palcem. Tutaj wszystko jest inne – mieszkanie, posiłki, zabawy, status materialny i wychowanie. Czarno-biały, ale wypolerowany świat zderza się z kolorową, upaćkaną, ale roześmianą codziennością. Luksusowe mieszkanie kontrastuje z domkiem na przedmieściach, a ojciec – architekt z ojcem – złotą rączką. To, co w jednym domu jest codziennym zwyczajem, w innym okazuje się tabu. Różnice wydają się nie do przeskoczenia, a rodziny muszą spotkać się i zdecydować co zrobić w tej ekstremalnej sytuacji. Wyjść jest wiele, a żadne nie wydaje się satysfakcjonujące.

Widz będzie obserwował sytuację z boku, a jednocześnie z bliska. Codzienność rodzin, rytuały i zwyczaje stają się wskazówkami w odpowiedzi na pytanie „jak postąpią rodzice?”, ale też zmuszają nas do refleksji „co ja bym zrobił w takiej sytuacji?”. Bohaterowie są żywi, możemy się z nimi utożsamiać, oceniać, nienawidzić jednych, kibicować drugim. Reżyser nie sprowadził jednak problemu do poziomu płytkiej sensacji; historia jest opowiadana bardzo delikatnie, powoli. Obserwujemy w zasadzie tylko dwie rodziny, nie ma miejsca na intruzów z zewnątrz. Jest intymnie, rodzinnie i tragicznie.
Hirokazu Koreeda demaskuje korporacyjną Japonię, a my uświadamiamy sobie, że pogoń za pieniędzmi kosztem dziecka to problem każdego społeczeństwa.

„Jak ojciec i syn” to dobre kino. Historia zamienionych dzieci przeradza się w wielopłaszczyznowe studium rodzicielstwa w naszych czasach. Film wciąga swoją prostotą, jednak jest trochę za długi. To jedna z tych produkcji, które ogląda się przyjemnie, ale mogłyby, cholera, skończyć się wcześniej. To jednak ciągle bardzo dobry, japoński film. Warto – choćby jako egzotyczny przerywnik dla wszystkich tych amerykańskich produkcji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s