WRAŻENIA – „Whiplash”

Whiplash-5547.cr2Nie bez powodu film Damiena Chazelle nosi tytuł jazzowego klasyka. Whiplash narzuca nam szybkie tempo, by kilka chwil później zwolnić, przetrzymać w niepewności, wyciszyć. Ale tylko do kolejnego fabularnego crescendo.

Andrew to uczeń konserwatorium muzycznego na Manhattanie. Gra na perkusji i jest zapatrzony w wielkie nazwiska świata jazzu. Marzy o byciu jednym z nich, tych wielkich, o których się pamięta i rozmawia przy stole. Przepustką do grania na poważnie ma być szkolna orkiestra pod kierownictwem Terence’a Fletchera. Powiedzieć o tym dyrygencie, że jest ostry, to jak nie powiedzieć nic.

Fletcher to bezwzględny despota – wyzywa, policzkuje, znęca się psychicznie. Sięga po niewybredne obelgi i gra na najniższych instynktach. Wszystko to dla wyższego dobra: by talent rósł w siłę, a band wygrywał konkursy. „Nie ma nic gorszego od słów dobra robota” – wyznaje, a my próbujemy rozgryźć prawdziwą naturę kapelmistrza, który przez pragnienie perfekcji doprowadza bohatera na skraj wytrzymałości. Próby nie mają końca, bębny nasiąkają krwią, a Andrew zyskuje pewność siebie. Pytanie tylko, czy ta droga na pewno prowadzi do sukcesu?

Chazelle każe nam uwierzyć, że właśnie tak wygląda prawdziwe muzykowanie – bez miałkiej otoczki buziaczków puszczanych w stronę ulubionego muzyka, bez udawanych wyrzeczeń i narastających niepewności. Cel młodego chłopaka z manhattanu jest brutalnie prosty i wolny od niedopowiedzeń. “Kto nie ma talentu kończy grając rocka” – zobaczymy przez moment na ekranie. W Whiplash skończymy, słysząc tylko jazz.

Lubię niespodzianki, a tym są lepsze, im mniej się ich spodziewam. Whiplash to taki przedświąteczny prezent. Paczuszka naładowana świetną muzyką, nabrzmiała od emocji fenomenalnego J.K. Simmonsa i zaskakująco dobrego Milesa Tellera. Spektakl z oszałamiającym finałem, który – jak wisienka na torcie – dopełnia wciągającą historię.

Reżyser, któremu jeszcze kilka miesięcy temu ogoliłbym głowę w ramach korzenia się za scenariusz do Grand Piano, okazał się sprawnym dyrygentem. Whiplash w jego interpretacji plasuje się o krok od najwyższej półki filmowego dramatu.

>>>Kino Pod Baranami, wielkie dzięki za zaproszenie!

sundance - whiplash 1

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s