Bezdyskusyjny Klub Filmowy: „Mefisto”

Luchshie-filmyi-v-retsenziyah-Mefisto-Mephisto-1981Zaczyna się jak film Disneya. Dzisiejszy bohater BKF pokazuje, ile bólu przynoszą bajki i jak trudno jest w baśniowym klimacie zderzyć się z prawdą. Nie sposób jednak nie zadać sobie pytania, które wypowiedział już Piłat: „Co to jest prawda?”. Czy scenografia i maski są rzeczywistym tłem? Czy jednak poza światłami reflektorów i pod makijażem dostrzec można rzeczywisty mechanizm, który porusza theatrum mundi – żądze. Dzisiaj „Mefisto”.

Piękne – zarówno literackie, jak i wizualne – nawiązania do dramatu Gothego, chwytają za serce. Początek, który jest aż nazbyt „wprowadzający” potrafi jednak skutecznie odrzucić od oglądania. Scenariuszowe meandry, nierówna gra, leżąca gdzieś w kącie zagryziona radość z bycia na ekranie i dająca coraz bardziej o sobie znać „dziwność” są trudne do przebrnięcia. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że film zaczyna się w drugiej godzinie.

Błądzi człowiek, póki dąży

Główny wątek odwiedza nas późno, ale jego wyrazistość i ostrość skutecznie odcinają zachowawczy początek. Niegdyś prowincjonalny aktor zaczyna piąć się po szczeblach kariery. Jego głęboka ideologiczna misja powiązana z aksjomatami sztuki ówczesnej i, po części, współczesnej, może się podobać i godna jest pochwały. Nudzi jednak niesamowicie.

Gdy Hendrik, tytułowy Mefisto, dostrzega, że jego podróż na szczyt może odbywać się znacznie szybciej, nie cofa się przed parciem do przodu mimo wszystko. Robi to jednak tak elegancko i z niemal boskim namaszczeniem, że oddać mu należy prawo do posiadania wszystkiego, czego tylko pragnął.

Niemal zupełnie na odwrót wypełnia słowa, które rzuca na scenie. On wiecznie dobra pragnąc, zdaje się czynić wieczne zło.

Aktorska gładkość i przemieszanie dwóch scen: teatralno-towarzyskiej doprowadza do pytania: kim tak naprawdę Hendrik jest? W którym momencie poznajemy jego prawdziwą twarz? Na początku? Gdy spotyka się ze swoja kochanką? Gdy gra Mefistofelesa?

mefisto (1)

Faust

Jednak role się odwracają. Nagle sceniczny Mefisto staje się żądnym wiedzy, siły i nieśmiertelności Faustem. Kuszony przez wizję wiecznej sławy, coraz dalej posuwa się w słuchaniu propozycji diabła – ideologii. Obcej mu ze względu na eklektyzm jego myśli, otwartość umysłu i nieskrywaną (niezwykle trafnie ujętą) miłością do teatru.

Każdy krok to krok ku krawędzi sceny i moment, w którym Hendrik z niej schodzi, nie przestając grać, jest delikatny i zauważalny równocześnie. Nie słychać jednak huku spadającego ciała, ale przynależną jedynie wybitnym aktorom umiejętność kamuflowania porażek i niedoskonałości.

MSDMEPH EC002

Nagrody? Oscar dla filmu nieanglojęzycznego; FIPRESCI, nagroda za scenariusz i udział w konkursie głównym w Cannes (porażka z naszym „Człowiekiem z żelaza”).

Reżyser István Szabó ma nazwisko równie znane, co powierzchowne. Nie robił filmów głośnych, zdarzyło sie kilka jedynie zauważalnych. Można go sobie przybliżyć również „Kroplą Słońca” z Ralphem Fiennesem.

Warto, oglądajcie!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s