#Venezia73 Bad, Bad, Bad Batch

Bardzo nie lubię tego uczucia. Na przykład wtedy, gdy w lodziarni widzisz gelato o smaku kinder pigui, napalasz się, a okazują się śmietanką z posmakiem polewy czekoladowej z torebki. Takiej, co się w gorącej wodzie roztapia, jak się jest leniwym, a trzeba na placek. Albo gdy co rano kupujesz tę samą bagietkę z mozarellą, bo […]

Czytaj dalej "#Venezia73 Bad, Bad, Bad Batch"

Bezdyskusyjny Klub Filmowy: „W objęciach węża”

Pokłóćmy się dzisiaj. Mamy ku temu doskonałą okazję. Oscary 2016. Najlepszy film nie-po-angielsku. Nominowani: Syn Szawła, Mustang, Theeb, Wojna i… właśnie! Ten film, który zachwyca już samym plakatem, przez moment myśli się, że główną w nim rolę gra Tormund Zabójca Olbrzyma, do tego wąż w tytule. O czym to, dlaczego właśnie tak i czy zabrakło […]

Czytaj dalej "Bezdyskusyjny Klub Filmowy: „W objęciach węża”"

#BEFOREKFF: Jaka to melodia?

Obraz jest tu często pretekstem, by coś usłyszeć. Szumy, brzdęki, tarcia, czasem dźwięki trudne do zidentyfikowania po zamknięciu oczu, odcięciu widzialnego na rzecz słyszalnego. „Melodia hałasu” sprowadza na ziemię, przypomina, że to, co trywialne i codzienne, dziejące się ciągle i dookoła, jest nie mniej interesujące niż nowa płyta Iggy’ego Popa czy Radiohead. Zresztą – czy na […]

Czytaj dalej "#BEFOREKFF: Jaka to melodia?"

Bezdyskusyjny Klub Filmowy: „Mefisto”

Zaczyna się jak film Disneya. Dzisiejszy bohater BKF pokazuje, ile bólu przynoszą bajki i jak trudno jest w baśniowym klimacie zderzyć się z prawdą. Nie sposób jednak nie zadać sobie pytania, które wypowiedział już Piłat: „Co to jest prawda?”. Czy scenografia i maski są rzeczywistym tłem? Czy jednak poza światłami reflektorów i pod makijażem dostrzec można rzeczywisty mechanizm, […]

Czytaj dalej "Bezdyskusyjny Klub Filmowy: „Mefisto”"

Bezdyskusyjny Klub Filmowy: „Hiroszima, moja miłość”

Są takie dni, kiedy niemal całkowicie ginie w człowieku wiara w sens nie tyle własnej egzystencji, co istnienia całego świata. W takich chwilach namiętnie szuka się materialnego, żywego i czytelnego przykładu, że jednak jest zupełnie inaczej. Jeśli macie takie poczucie, jeśli świat wydaje wam się produkcją na trzy albo cztery gwiazdki – nie oglądajcie tego […]

Czytaj dalej "Bezdyskusyjny Klub Filmowy: „Hiroszima, moja miłość”"

Bezdyskusyjny Klub Filmowy: „Koń Turyński”

Trudno jest powiedzieć cokolwiek o filmie, w którym pada tylko kilkadziesiąt słów. Nie jest łatwo odnieść się do zdjęć czy scenariusza, jeśli są z założenia minimalistyczne i zupełnie nie poddają się analizie. Czuję się teraz jak głupek, bo pewnie napiszę o „Koniu Turyńskim” więcej słów niż ma jego scenariusz. Ascetyczne, minimalistyczne, okrojone – to słowa […]

Czytaj dalej "Bezdyskusyjny Klub Filmowy: „Koń Turyński”"

Bezdyskusyjny Klub Filmowy: „Żegnaj, moja konkubino”

Od którego roku wstecz zaczyna się filmowa hipsterka? Istnieje kilka szkół. Pierwsza: jeśli oglądasz film starszy niż ty sam – przykro mi, jesteś hipsterem. Pozostałe są bardziej liberalne i płynne w ocenie, i zazwyczaj podają konkretny rok przed którym wszystko było tworzone w zamyśle dla współczesnych hipsterów. Preferuję szkołę pierwszą, bo jest bardziej obiektywna. Zatem, […]

Czytaj dalej "Bezdyskusyjny Klub Filmowy: „Żegnaj, moja konkubino”"